wersja testowa serwisu

Na oczach policjantów potrącił pieszego i uciekł. Jeden funkcjonariusz ratował życie poszkodowanego, drugi ścigał sprawcę

270-124216_mo1
fot. KPP w Opocznie

Tragiczny skutek wypadku drogowego w Paradyżu. W wyniku potrącenia na przejściu dla pieszych, pomimo reanimacji zginął 74-letni pieszy. Kierowca odjechał z miejsca. Policjanci zatrzymali go w pościgu chwilę po zdarzeniu. 

Do wypadku doszło w poniedziałek, 21 grudnia o godzinie 16.00 w Paradyżu na ulicy Piotrkowskiej (DK74). Policjanci z opoczyńskiego wydziału ruchu drogowego, którzy patrolowali teren zobaczyli, że jadący przed nimi samochód Fiat Ducato, na przejściu dla pieszych potrącił pieszego i odjechał z miejsca zdarzenia. W takiej sytuacji liczyła się każda sekunda.

Decyzja policjantów była oczywista. Jeden z nich został na miejscu wypadku i podjął reanimację poszkodowanego, natomiast drugi pojechał w pościg za busem. Po chwili 35-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego został zatrzymany.

- Policjant, który pozostał na miejscu reanimował mężczyznę do czasu przyjazdu karetki. Chwilę później na miejscu pojawili się też strażacy OSP Paradyż, którzy pomogli opoczyńskiemu funkcjonariuszowi. Niestety pomimo reanimacji, którą później przejął zespół ratowników medycznych, życia 74-latka nie udało się uratować. Kierowca busa był trzeźwy - relacjonują policjanci. 

Zdarzenie to niestety pokazało także postawę innych uczestników ruchu drogowego, w tym kierowców samochodów ciężarowych z naczepą, którzy widząc walkę o życie człowieka na środku drogi krajowej, nie zatrzymali się ale przejeżdżali dalej tuż obok reanimującego policjanta, narażając go także na realne niebezpieczeństwo.

- Co należałoby zrobić w takich sytuacjach? Najrozsądniej jest włączyć światła awaryjne, zatrzymać pojazd w miejscu bezpiecznym i chwilę poczekać ewentualnie udzielić wsparcia osobie ratującej życie choćby wezwaniem służb ratunkowych  - mówi asp. szt. Barbara Stępień z KPP w Opocznie. - Przejeżdżanie samochodem zagrażając dodatkowo osobie ratującej życie jest przejawem braku wyobraźni i niezrozumiałego znieczulenia na tragedię drugiej osoby. Apelujemy o zdrowy rozsądek i wyobraźnię na drodze.