wersja testowa serwisu

Ciasteczka Herbowe słodką pamiątką z Uniejowa

Ciasteczka_herbowe_2

Kuchnia regionalna to jeden z najważniejszych punktów podróży, zarówno tej zagranicznej, jak i po Polsce. Zwiedzając dowolny kraj, oprócz pięknych krajobrazów czy ciekawych zabytków, szukamy nowych niepowtarzalnych smaków, charakterystycznych dla danego regionu.

Wiele polskich miast ma w swojej ofercie produkt żywieniowy, który już od pierwszej chwili kojarzy się właśnie z nim. Każdy z nas doskonale zna i z pewnością nie raz zajadał się wadowickimi kremówkami, poznańskimi rogalami marcińskimi, toruńskimi piernikami, oscypkami z Podhala… Wymieniać można by tu długo.

Od dziś także Uniejów posiada swoją kulinarną wizytówkę, która wzbogacać będzie atrakcyjność turystyczną miasta.

23 października, podczas IV edycji Spycimierkiego Seminarium, odbyła się promocja Ciasteczek Herbowych z Uniejowa.

Ciasteczka Herbowe swoją prostotą i bogatym smakiem zachwycą każdego. Pieczone są według staropolskiego przepisu, z naturalnych składników pochodzących z najbliższej okolicy.

To, co zdecydowanie wyróżnia je od innych słodkości, to unikalny kształt. Ciasteczka uformowane są na wzór pieczęci lakowej, dzięki czemu przypominają o dawnej historii Uniejowa. W tym miejscu warto cofnąć się pamięcią do bulli papieskiej Aleksandra IV, odnalezionej niedawno na terenie placu przy uniejowskiej kolegiacie.

Ponadto na ciasteczku odciśnięty jest herb Uniejowa, stanowiący od wieków symbol miasta, a przedstawiający krzyż arcybiskupi i trzy lilie.

Tworząc przepis na oryginalną pamiątkę z Uniejowa, że nie powinno się skazywać na zapomnienie tych dobrodziejstw natury, które, według najstarszych podań o mieście, dawała polska ziemia, a także nasz region. Dlatego też w Ciasteczkach Herbowych użyte zostały wyjątkowe dodatki – czarny bez i dzika róża. O owocach tych opowiada wiele mitów, wierzeń ludowych i legend. Wzmianki o nich pojawiają się także w opowieściach o świętym Bogumile. Do jednej z nich udało się dotrzeć znanemu wszystkim historykowi – Jędrzejowi Kałużnemu.

Jak podaje legenda…

Razu pewnego, gdy wieści o cudach czynionych przez świętego Bogumiła na dobre rozeszły się wśród ludu, do byłego arcybiskupa i pustelnika poczęli przybywać rozmaici goście. Wierzono bowiem, i rozpowiadano po wsiach i osadach, że za przyczyną tego już za życia uznawanego za miłego Bogu, można zaskarbić sobie wiele łask z nieba płynących.
Wędrowcy i pielgrzymi, przybyli do jego pustelni, składali nieopodal jego domostwa rozmaite dary, chcąc ubłagać Bogumiła, aby ten im błogosławił. Bogumił jednak, pogrążony w modlitwach i rozmowach z Bogiem, z rzadka jeno oczy otwierał i ze swej chaty wychodził. I tak raz pan majętny, który dobre swe liczne w nadaniach królewskich posiadał, stawił się przed świętym i począł prosić, aby ten jego ziemi dobrze życzył, aby ta wydawała plon tak obfity, jak nigdy wcześniej. Jako wotum bogacz ten, glejt królewski z pieczęciami, złotymi literami zapisany cały, w glejcie tym jedną dziesiątą swojego majątku pustelnikowi zapisywał. Bogumił jednak ze swego domostwa nie wyszedł.
Innym razem znowu, gospodarz młyn mający, prosił Bogumiła, aby ten jego domostwo błogosławił. Na przekupienie przyniósł wiele worków mąki najlepszej. Młynarz ten jednak jedynie o swoim dostatku myślał. Twarz i serce pustelnika pozostały więc niewzruszone.
Czas mijał, aż pewnego dnia na progu Bogumiłowej chaty stanął chłop ubogi – rzemieślnik z Uniejowa. Rzekł do świętego:
– Czcigodny mężu Bogumile, nie mam nic co mógłbym Ci ofiarować, los mój trudny i bieda w moim domostwie. Przyjmuję jednak z woli Najwyższego, to co mi pisane. Ty bowiem trudniejszy żywot prowadzisz, głód i chłód na twej pustelni. Nie mam nic co mógłbym Ci ofiarować, poza tym owocem dzikiej róży i czarnego bzu, który po drodze zebrałem. Przyjmij te skromne dary, a jeśli niemiłe są dla Ciebie, oddaj innym, którzy bardziej ich potrzebują.
Na te słowa Bogumił, dotychczas pogrążony w modlitwie, otworzył oczy i przemówił swym spokojnym głosem:
– Człowieku prosty, a szczęśliwy, czy wiesz jak mi twe dary miłe? Jam jest Bogumił, sługa pański, z rodu Róża. Jak dawno jam jednak różanego kwiecia ni owocu nie widział. Przyjemność mi wielką uczyniłeś przynosząc te dary, owoce dzikie, który lud prosty zbiera. Miłe te dary są, bo prosto z serca płyną. Dzielisz się bowiem tym, co posiadasz, oddając mi niemal wszystko. Ja nie tylko Ciebie, ale i miasto twoje pokrzepię, tak, że odtąd już głodu nie zaznacie.
I podniósł się ze swego klęcznika Bogumił, a wziąwszy dary owoce wyprawił się do Uniejowa, przez rzekę Wartę przeprawiając się – jak wieść niesie – zupełnie suchą stopą. Inni mawiali natomiast, że za idącym przez pola i łąki świętym, rozwijało się i rozkwitało piękne kwiecie. Najwięcej wśród niego było jednak bzu i róży, które ludność okoliczna zbierała. Bogumił zaś dotarłszy do Uniejowa, miasto pobłogosławił, a spokój i dostatek powrócił w jego mury.
Na pamiątkę tego wydarzenia mieszkańcy miasta, przygotowywane jadło doprawiać zaczęli dziką różą i czarnym bzem.

Dzisiaj, na pamiątkę darów bogumiłowych, mieszkańcy Uniejowa – państwo Justyna i Tomasz Wujec – postanowili powspominać swojego patrona, z mąki okraszonej owocami dzikiej róży i czarnego bzu, Herbowe Ciasteczka wypiekając.

Uniejowskich Ciasteczek Herbowych już wkrótce będzie można spróbować we wszystkich lokalach gastronomicznych w mieście. Pyszne, świeżutkie, pięknie zapakowane, będą doskonałą niespodzianką dla bliskich – jako słodka pamiątka z Uzdrowiska Termalnego Uniejów.

Źródło: UM Uniejów